sobota, 24 grudnia 2011

Babka szafranowa

Delikatna, niezwykle puszysta, a dzięki odrobince wyjątkowej przyprawy- smakuje naprawdę niezwykle. Taka właśnie jest Babka szafranowa. Przepis znalazłam na Kwestii Smaku, oczywiście zdążyłam już wypracować własną wersję :)

Składniki:
200g mąki + 1 łyżeczka
60g cukru + czubata łyżeczka
łyżka cukru waniliowego
100g masła
1/2 szklanki mleka
25g drożdży
łyżeczka wrzątku
łyżeczka wódki
szczypta szafranu
3 jajka
50g skórki pomarańczowej
cukier puder do posypania

Wykonanie:
Drożdże rozmieszać z łyżeczką cukru i łyżeczką mąki, zalać ciepłym mlekiem, zamieszać i odstawić na pół godziny.
Masło roztopić w rondelku i odstawić do ostygnięcia
Szafran zalać wrzątkiem i wódką, wymieszać
Jajka ubić mikserem z cukrem i cukrem waniliowym na puszystą masę, następnie dodać mąkę przesianą przez sito, wyrośnięte i wyrabiać grubymi końcówkami miksera przez 10 minut. Potem stopniowo dolewać masło, dodać szafran i dalej miksować przez 5 minut, wsypać skórkę pomarańczową i dokładnie wymieszać.
Ciasto ma dość rzadką konsystencję- takie właśnie powinno być.
Niedużą formę do pieczenia babki smarujemy masłem, posypujemy mąką i do tak przygotowanej formy przenosimy drożdżowe ciasto.
Odstawiamy w ciepłe miejsce na 2-3 godziny, aż ciasto wyrośnie prawie do wierzchu formy.
Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni ok 30 minut.
Upieczone, ostudzone ciasto posypujemy cukrem pudrem.


środa, 21 grudnia 2011

Aromatyczna szynka

Dawno temu widziałam w TV jak Nigella robi swoją aromatyczną szynkę. Strasznie spodobał mi się pomysł w powbijaniem w nią goździków, postanowiłam, że zrobię kiedyś podobną. Jednak gdy otworzyłam książkę „Nigella świątecznie” właśnie na stronie ze wspomnianym przepisem, stwierdziłam, że zbyt dużo podobieństw w mojej wersji nie będzie :)
Nigella użyła dużej (6,5kg) szynki wędzonej ze skórą i kością. Najpierw gotowała ją w czerwonym winie z dodatkami, potem, jeszcze zapiekała w słodko- korzennej glazurze. W moim przepisie na Aromatyczną szynkę zgadzają się właściwie tylko goździki i cynamon :-) Za to będzie pyszna i na ciepło, jako danie obiadowe, i na zimno- do kanapek.

Składniki:
1 kg szynki wieprzowej bez kości
Duża pomarańcza
Kilkanaście goździków
50g suszonej żurawiny
2 łyżki oleju
Łyżka miodu
½ łyżeczki mielonego cynamonu
½ łyżeczki mielonego imbiru
½ łyżki soli
Łyżeczka pieprzu ziołowego

Wykonanie:
Z pomarańczy ścieramy skórkę, następnie wyciskamy sok, dodajemy miód olej, sól, pieprz ziołowy, cynamon i imbir i wszystkie składniki dokładnie mieszamy i dosypujemy suszoną żurawiną. Szynkę nacinamy w kratę i starannie nacieramy marynatą, po czym, na górnej stronie mięsa, w rogi utworzonych rombów- wbijamy goździki. Odstawiamy do lodówki co najmniej na 12 godzin. Następnie pieczemy pod przykryciem, w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 70 minut, a następnie jeszcze mniej więcej kwadrans bez przykrycia, żeby szynka ładnie się zarumieniła. 


poniedziałek, 19 grudnia 2011

Kurczak z jabłkami w majeranku

Z tym daniem wiąże się wiele wspomnień… To jeden z popisowych numerów mojej mamy :) Mój kurczak w majeranku nigdy nie wychodzi tak smaczny jak jej, ale staram się, staram :)
Mięso powinno wyjść słodkawe, można dać kwaśne jabłka i sporo cukru, ja jednak zdecydowanie wolę dodać słodkie, twarde jabłka, najlepiej moje ulubione ligole, do tego samodzielnie suszone zioła i powstaje Kurczak z jabłkami w majeranku.

Składniki:
4 udka z kurczaka
2 jabłka
Łyżka cukru
3 łyżki suszonego majeranku
Łyżeczka soli ziołowej
Odrobina pieprzu

Wykonanie:
Jabłka dokładnie myjemy, kroimy na cząstki i usuwamy gniazda nasienne. Kurczaka myjemy, ja zdejmuję też skórę, ale jak ktoś lubi, to może ją zostawić. Mieszamy cukier z majerankiem, solą ziołową i świeżo zmielonym pieprzem. Kurczaka i jabłka układamy w naczyniu żaroodpornym i dokładnie nacieramy przyprawami. Odstawiamy co najmniej na godzinę i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez mniej więcej 60 minut. Możemy piec pod przykryciem, wtedy jabłka się rozpadną, ja piekę przez pół godziny pod przykryciem, potem zdejmuję pokrywkę, żeby wszystko ładnie się zarumieniło. Idealnie pasującym dodatkiem jest ryż ugotowany na sypko. 


niedziela, 18 grudnia 2011

Brownie na chmurce

Czekolada to mój ulubiony poprawiacz humoru :) Ciasto które składa się głównie z czekolady po prostu musi być pyszne.
Przepis pierwotny zaczerpnięty z „pieczenia na żywo z Kasią” Swoją drogą takie wspólne pieczenie to całkiem fajna sprawa :) Ciasto z tego przepisu wyszło bardzo fajne, polecam, polecam, jednak moje modyfikacje, przy drugim podejściu do Brownie, dały jeszcze ciekawszy efekt. Zmniejszyłam ilość cukru, kakao, tłuszczu i jajek, a część mąki zastąpiłam mielonymi migdałami. Śmietanę z polewy zastąpiłam mlekiem, a gotowe ciasto podawałam na ubitej kremówce i tak właśnie powstało moje Brownie na chmurce z bitej śmietany.

Składniki:
200g masła lub margaryny
300g gorzkiej czekolady
2 łyżeczki kakao
150g cukru pudru
5 jajek
100g mąki
100g mielonych migdałów
Szczypta soli
Dodatki:
Gorzka czekolada+ odrobina mleka na polewę
Śmietana kremówka + trochę cukru pudru
Margaryna+ mielone migdały do wysmarowania i wysypania tortownicy

Wykonanie:
Masło roztapiamy w rondelku, na niedużym ogniu, dodajemy czekoladę połamaną na kawałki i całość mieszamy aż do całkowitego rozpuszczenia. Następnie zdejmujemy z ognia i studzimy. Do ostudzonej masy dodajemy cukier puder i kakao, mieszamy mikserem. Mąkę mieszamy z migdałami i szczyptą soli i partiami wsypujemy do masy, cały czas miksując, wbijamy też w międzyczasie po jednym jajku. Powinna powstać gładka, jednolita i dość gęsta masa. Tortownicę smarujemy tłuszczem i wysypujemy mielonymi migdałami, przekładamy ciasto do formy i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni ok. 40 minut. Ciasto powinno pozostać mokre w środku, wygląda jak zakalec, ale właśnie takie ma być :)

Czekoladę na polewę łamiemy na kawałki i wrzucamy do szklanej miseczki, którą stawiamy na garnku z gotującą się wodą- w ten sposób roztopimy czekoladę w kąpieli wodnej. Do miseczki dolewamy trochę mleka. Mieszamy i ewentualnie dodajemy więcej mleka- zależy jaką konsystencję polewy chcemy otrzymać. Gotową polewą pokrywamy ostudzone ciasto.
Schłodzoną śmietanę ubijamy na sztywną pianę, dodając pod koniec troszkę cukru pudru, ale nie za dużo, śmietana nie powinna być za bardzo słodka.


poniedziałek, 5 grudnia 2011

Pasztet z żurawiną

O pasztecie z żurawiną myślałam już od jakiegoś czasu. Zastanawiałam się jakie dobrać mięso i jakie przyprawy, aż w końcu przyszedł czas na pieczenie. I co? I rewelacja :-) Pasztet smakuje wszystkim, a przepis na stałe zagości w moim tajnym przepisowym notesie :)
Pasztet doprawiłam majerankiem- jak dla mnie obowiązkowym w pasztecie :) dałam też całkiem sporo gałki muszkatołowej- to był strzał w dziesiątkę. Zresztą z przyprawami każdy może sobie poeksperymentować. Istotniejszy dla mnie jest brak wątróbki- osobiście nie cierpię jej smaku w pasztecie. Nie dodałam też żadnego tłustego boczku, czy podgardla, a pasztet i tak nie jest suchy. Zapraszam na Pasztet z żurawiną

Składniki:
½ kg szynki wieprzowej
2 tylne ćwiartki z kurczaka
Cebula
Marchewka
Pietruszka
Łyżka masła
Kilkanaście ziarenek ziela angielskiego
Kilka listków laurowych
Sól
Pieprz czarny
Pieprz ziołowy
Gałka muszkatołowa
Majeranek
100g suszonej żurawiny
Bułka
2 jajka

Wykonanie:
Cebulę, marchewkę i pietruszkę obieramy, myjemy i kroimy na dość spore kawałki. Szynkę kroimy w kostkę. W dużym garnku roztapiamy masło i podsmażamy warzywa z szynką. Smażymy na niewielkim ogniu, ciągle mieszając, do momentu aż cebula się zeszkli, a mięso z każdej strony będzie lekko ścięte. Wtedy dorzucamy listki laurowe i ziele angielskie, kładziemy na wierzchu ćwiartki z kurczaka i całość zalewamy gorącą wodą. Gotujemy na wolnym ogniu przez 2 godziny, sprawdzając od czasu do czasu, czy nie wyparowało za dużo wody- wtedy oczywiście dolewamy kolejne porcje wrzątku. Mięso powinno być cały czas przykryte wodą, ale wody też nie powinno być za dużo. Po ugotowaniu, odstawiamy garnek do ostygnięcia.
Żurawinę wsypujemy do miseczki- zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na pół godziny.
Z garnka wyjmujemy najpierw kurczaka, starannie obieramy mięso z kości, kości oczywiście wyrzucamy. Pozostałą zawartość garnka przecedzamy przez sito. Wywar zostawiamy! A z tego co zostało na sicie wybieramy mięso, marchewkę i pietruszkę. Cebulę, listki i ziele angielskie wyrzucamy.
Żurawinę dokładnie odsączamy, połowę mielimy, a połowę zostawiamy. Mielimy też mięso, marchewkę i pietruszkę. Moim zdaniem wystarczy jednokrotne zmielenie, ale jak ktoś lubi może wszystko zmielić 2 lub nawet 3 razy :) W odlanym wywarze moczymy suchą bułkę. Jak już namoknie to dodajemy ją razem z częścią wywaru do miski z mięsem. Wywar staram się zebrać z góry, żeby dodać tłuszcz z gotowania. Czas na przyprawy. Daję ok 2 łyżeczek suszonego majeranku roztartego w dłoniach, ścieram mniej więcej pół gałki muszkatołowej, sól, pieprz czarny i ziołowy wg uznania- ja lubię mniej słone potrawy. Dodajemy też zostawioną wcześniej żurawinę. Całość mieszamy i możemy spróbować, czy jest odpowiednia ilość przypraw. Jak już jest przyprawione tak jak lubimy to wbijamy dwa jajka, mieszamy bardzo dokładnie i przekładamy do blaszki keksowej wysmarowanej odrobiną oleju. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 40-60 minut. Czas pieczenia zależy od rozmiaru użytych blaszek. 


czwartek, 1 grudnia 2011

Jajko upieczone w bułce

Uwielbiam potrawy z jajek, szczególnie jajka sadzone, jajecznicę ze szczypiorkiem usmażoną na maśle, jajko na miękko z chrupiącą bułeczką. A gdyby tak to wszystko połączyć? W jednym prostym śniadaniu wyciągnąć to co najlepsze ze wszystkich moich ulubionych jajecznych potraw? Będzie szczypiorek, będzie masło, będzie płynne żółtko i będzie chrupiąca kajzerka. Zapraszam na Jajko upieczone w bułce.

Składniki:
2 małe kajzerki
2 jajka
2 łyżeczki masła
Oliwa
Szczypiorek
Sól ziołowa

Wykonanie:
Z kajzerek odkrajamy „wierzchy” i „wydłubujemy” miękki środek. Do każdej wydrążonej kajzerki wkładamy łyżeczkę masła, a pozostałości z bułek kroimy w kostkę. Szczypiorek po umyciu drobno siekamy.
Dwa niewielkie naczynka żaroodporne smarujemy odrobiną oliwy, wkładamy do nich bułki i do każdej kajzerki ostrożnie wbijamy jajko. Posypujemy solą ziołową i wstawiamy do nagrzanego piekarnika. Ja piekłam w 160 stopniach- grzanie góra i dół z włączonym termoobiegiem. Pieczemy do momentu aż białko na wierzchu będzie już całkowicie ścięte. U mnie trwało to ok. 15 minut.  
W tym czasie na patelni z odrobiną oliwy smażymy grzanki z bułki pokrojonej w kostkę, pod koniec dodajemy posiekany szczypiorek.
Upieczone jajka w bułce posypujemy grzankami ze szczypiorkiem i od razu podajemy.

piątek, 25 listopada 2011

Pierniczki

W listopadzie irytują mnie wszechobecne ozdoby bożonarodzeniowe, kolędy puszczane w sklepach i reklamy nachalnie przypominające o konieczności kupowania gwiazdkowych prezentów. Staram się temu nie poddawać, ale w jeden z listopadowych wieczorów mój dom pachnie Świętami… Pieczemy wtedy pierniczki, które muszą leżakować przez 4 tygodnie, żeby były idealnie miękkie i pyszne w wigilijny wieczór.

Przepis znalazłam kilka lat temu na blogu Kwestia Smaku, przez ten czas zdążyłam wypracować własną wersję. Teraz Pierniczki mogę robić z zamkniętymi oczami ;-)

Składniki:
2 szklanki mąki
3 łyżki miodu
1/4 szklanki cukru
1 i ½ łyżeczki sody oczyszczonej
2 łyżki przyprawy do piernika
Czubata łyżka masła
2 jajka
¼ szklanki mleka

Wykonanie:
Miód podgrzewamy na niewielkim ogniu, ciągle mieszając, aż będzie całkowicie płynny i bardzo gorący.
Do miski przesiewamy mąkę, wlewamy gorący miód, dosypujemy cukier, przyprawę do piernika i sodę oczyszczoną i ostrożnie mieszamy łyżką. Następnie dodajemy bardzo miękkie masło, jedno jajko i podgrzane, ale niegorące, mleko. Łączymy wszystkie składniki- najwygodniej jest ciasto mieszać po prostu ręką. Wyrabiamy gładkie, jednolite ciasto jeszcze przez 10 minut. Ciasto nie powinno się kleić, możemy ewentualnie dosypać trochę więcej mąki, ale naprawdę odrobinę, bo inaczej pierniczki wyjdą zbyt twarde. Ciasto dzielimy na części i wałkujemy placki o grubości ok. 0,5 cm (najlepiej jest wałkować bez podsypywania mąką). Następnie wykrawamy dowolne wzory, za pomocą ulubionych foremek. Jeżeli chcemy pierniczki wieszać na choince, to robimy w nich też dziurki na tasiemkę, czy ozdobny sznurek.

Drugie jajko wbijamy do małej miseczki i roztrzepujemy widelcem. Ciasteczka układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Pamiętamy o odstępach- ciastka urosną podczas pieczenia. Pierniczki dokładnie smarujemy roztrzepanym jajkiem- ja do tego używam silikonowego pędzla.

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni i do gorącego pieca wkładamy blaszkę. Pieczemy przez 10 minut- uważając, żeby nie spaliły się od spodu! Zbyt długo pieczone pierniczki będą przesuszone i mało smaczne. Jeżeli z piekarnika wyjmiemy twarde, kruche ciastka (może się tak zdarzyć, jeżeli dosypiemy za dużo mąki, albo ciasto rozwałkujemy zbyt cienko), wtedy niestety nic już ich nie uratuje.

Pierniczki po upieczeniu powinny być miękkie, potem stwardnieją, żeby znowu zmięknąć po 3-4 tygodniach przechowywania w szczelnie zamkniętym pojemniku. Do środka wkładam też ćwiartkę jabłka, lub kawałek pomarańczy ze skórką (oczywiście wymieniam co parę dni). Pierniczki możemy też przechowywać w papierowej, otwartej torbie- będą chłonąć wilgoć z otoczenia. Nigdy nie trzymamy ich w folii. Im dłużej będą przechowywane, tym bardziej będą miękkie. Możemy zrobić je na początku grudnia, w Wigilię powiesić na choince, a zjadać w okolicy Nowego Roku.

Z podanego przepisu wychodzą mi dwie blaszki pierniczków.


środa, 16 listopada 2011

Pancakes, czyli alternatywa dla racuchów

Pierwszy raz się za nie zabrałam. Powód? Dość prozaiczny- w moje ręce trafiła butelka syropu klonowego :)
Przepis znalazłam w numerze „Palce lizać” zatytułowanym „Amerykańskie śniadania”. Zmniejszyłam ilość masła i proszku do pieczenia, a żeby były bardziej puszyste ubiłam pianę z białek.
Chciałam je zjeść polane syropem klonowym, ale można zrobić do nich jakiś ciekawy sos, karmelowy lub czekoladowy, dodać owoce, czy na co tylko mamy akurat ochotę. Moje Pancakes wyszły bardzo smaczne, polecam :)

Składniki:
2 szklanki mąki
Łyżeczka proszku do pieczenia
½ szklanki cukru
Jajko
1 i ¼ szklanki mleka
¾  szklanki maślanki
50g masła
Szczypta soli

Wykonanie:
W misce mieszamy mąkę z cukrem i proszkiem do pieczenia. W rondelku roztapiamy masło i studzimy. Oddzielamy białko od żółtka i z samego białka, z dodatkiem szczypty soli, ubijamy sztywną pianę.
Żółtko łączymy z mlekiem, maślanką i roztopionym masłem. Mieszamy mikserem, stopniowo dosypując suche składniki. Miksujemy aż powstanie gładka, jednolita masa. Na samym końcu dodajemy pianę z białka i całość mieszamy łyżką.
Na suchej patelni smażymy niewielkie placuszki. Jak na ich powierzchni zaczną pojawiać się bąbelki- wtedy odwracamy na drugą stronę. Podajemy polane syropem klonowym.


wtorek, 15 listopada 2011

Roladki z indyka ze szpinakiem i suszonymi pomidorami

Roladki to szybki pomysł na ciekawy obiad. Możemy użyć właściwie dowolnego mięsa, piersi z indyka, czy kurczaka, schabu, wołowiny.
Do środka też możemy włożyć to, co akurat mamy w lodówce. No prawie ;-)
Możemy przygotować je na patelni, w piekarniku w parowarze.
U nas wyszły bardzo fajne Roladki z indyka ze szpinakiem i suszonymi pomidorami, gotowane na parze



Składniki:
5 kotletów z piersi indyka (mniej więcej ½ kg mięsa)
5 plasterków szynki szwarcwaldzkiej
50g świeżych listków szpinaku
5 suszonych pomidorów w oleju
2 łyżki majonezu
Łyżka musztardy francuskiej

Wykonanie:
Kotlety rozbijamy za pomocą tłuczka do mięsa. Powinny mieć, mniej więc, kształt plastrów szynki.
Na każdym z kotletów kładziemy plasterek szynki, układamy umyte i osuszone listki szpinaku, a z brzegu kładziemy suszonego pomidora.
Zawijamy ciasne roladki i smarujemy dokładnie musztardą francuską wymieszaną z majonezem. Nie trzeba bardziej doprawiać, bo i szynka jest słona i pomidory mają intensywny smak, musztarda z majonezem w zupełności wystarcza.
Roladki gotujemy na parze przez 20 minut. Podajemy z ziemniakami i brokułami, najlepiej też z parowaru.


Mięsne rolowanie - konkurs!

niedziela, 13 listopada 2011

Tiramisu

Tiramisu jest moim ulubionym deserem, a Antony Soprano ulubionym gangsterem, filmowym oczywiście :) W związku z tym na mojej półce stoi „Książka Kucharska Rodziny Soprano”. Znalazłam w niej przepis na tiramisu bez jajek - i to jest ogromnym plusem, bo osobiście jestem przeciwniczką deserów z surowymi jajkami. Po drobnych modyfikacjach doszłam do mojego Tiramisu idealnego.
 
 
Składniki:
500g serka mascarpone
¼ szklanki cukru
4 łyżki amaretto
250ml śmietany kremówki 30%
24 podłużne, proste biszkopty
2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej + ¾ szklanki gorącej wody
1/3 szklanki gorzkiego kakao w proszku

Wykonanie:
W dużej misce łączymy ser z cukrem i 2 łyżkami amaretto, mieszamy do uzyskania gładkiej masy. Mikserem ubijamy schłodzoną śmietankę i dodajemy ją do masy z mascarpone.
Biszkopty maczamy w kawie z dodatkiem 2 łyżek amaretto i  układamy na dnie kwadratowej formy o boku 20 cm ze zdejmowaną obręczą, lub wyłożonej folią spożywczą tak, żeby było potem łatwo wyjąć gotowe ciasto. Wykładamy połowę masy, posypujemy połową kakao, układamy drugą warstwę namoczonych biszkoptów, resztę masy serowej i posypujemy kakao.
Przykrywamy i wstawiamy do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc.


czwartek, 10 listopada 2011

Brokuły w cieście piwnym

Smażenie w głębokim tłuszczu ma swoje plusy i minusy. Jest dość kłopotliwe w kuchni bez „frytkownicy”. Tak rzadko to robię, że raczej nie będę inwestować w specjalne urządzenie do głębokiego smażenia. Niemniej jednak mam w zanadrzu kilka fajnych przepisów.

Pozostając w brokułowym temacie z ostatniej notki, zaproponuję dziś brokuły w cieście piwnym.

Składniki:
½ kg brokułów
150g mąki
200 ml piwa
Łyżeczka soli ziołowej
½ łyżeczki kolorowego pieprzu
Szczypta chili w proszku
½ łyżeczki słodkiej papryki w proszku
½ łyżeczki sody oczyszczonej
Olej do głębokiego smażenia

Wykonanie:
Brokuły należy dokładnie umyć, podzielić na różyczki i przez 4 minuty gotować na parze.
Mąkę mieszamy z solą ziołową, chili, pieprzem, papryką i sodą oczyszczoną, dolewamy piwo i mieszamy. Ciasto powinno być ciut gęstsze niż ciasto naleśnikowe. Dla uzyskania odpowiedniej konsystencji możemy dodać więcej mąki lub piwa.
W garnku podgrzewamy olej i jak jest już bardzo gorący, to zamaczamy w cieście po kilka różyczek i wrzucamy na garnka z olejem, tak, żeby całe się zanurzyły. Uważamy, żeby nie wrzucać zbyt wiele na raz, żeby temperatura oleju nie spadła za bardzo. W innym wypadku, ciasto będzie chłonąć dużo tłuszczu. Jak tylko ciasto się zarumieni, wyjmujemy brokuły z garnka za pomocą łyżki cedzakowej i odsączamy nadmiar tłuszczu na papierowym ręczniku.



wtorek, 8 listopada 2011

Penne z brokułami

Coś prostego, coś makaronowego, coś pysznego, coś gansgerskiego… Gotowanie z gangsterami to jedno z moich ulubionych zajęć. Przeglądanie Książki kucharskiej Rodziny Soprano wciąga. A wyszukiwanie w niej ciekawych przepisów- uzależnia.
Zatrzymałam się dziś na bardzo prostym daniu. Dosłownie kilka składników, chwilka gotowania i mamy na stole tradycyjne włoskie danie, znane w Rodzinie Soprano od pokoleń. W oryginale miało być Rigatoni z brokułami, ale niestety, dostanie makaronu rigatoni w mojej okolicy graniczy z cudem, nawet włoski tydzień w Lidlu nie pomógł ;-) Moje wrodzone zdolności adaptacyjne sprawiły, że powstała moja wersja dania- Penne z brokułami.

Składniki:
½ kg brokułów
Sól
2 łyżki oliwy z oliwek
4 ząbki czosnku
½ łyżeczki słodkiej papryki w proszku
Szczypta chili w proszku
300g makaronu penne
1/3 szklanki świeżo startego twardego sera, np. parmezanu (u mnie litewski ser dziugas)

Wykonanie:
Brokuły, po dokładnym umyciu, dzielimy na różyczki i kroimy na niewielkie kawałki- takie na jeden kęs.
W garnku gotujemy osoloną wodę, jak się zagotuje- wrzucamy brokuły i gotujemy przez 5 minut.
Czosnek obieramy i kroimy w cieniutkie plasterki, podsmażamy na oliwie doprawiając papryką i chili. Podczas smażenia uważamy, żeby czosnek się nie przypalił. Na patelnię dodajemy brokuły- wyjęte z garnka za pomocą łyżki cedzakowej. Całość dokładnie mieszamy i smażymy na niewielkim ogniu mieszając od czasu do czasu.
Wodę po brokułach ponownie doprowadzamy do wrzenia i gotujemy w niej makaron na półtwardo.
Odlewamy pół kubka wody z gotowania brokułów i makaronu, a odcedzony makaron wrzucamy na patelnię, dolewamy też zostawioną wodę, całość mieszamy i gotujemy jeszcze parę chwil. Posypujemy startym serem i podajemy po dokładnym wymieszaniu.



Proste? Proste. Makaronowe? Z pewnością Pyszne? Sami oceńcie. Gangsterskie? Czy ja wiem…

sobota, 5 listopada 2011

Romantyczne śniadanko

Czy to z okazji jakiejś wspólnej rocznicy, czy też bez okazji, czasem miło jest zrobić romantyczne śniadanie. Nie musi być od razu pełne wyszukanych produktów, afrodyzjaków podanych na złotej tacy. Wystarczy odrobina wyobraźni, żeby zwykłe, codzienne śniadanie podać w romantyczny sposób.

Dobrze jest w kuchennych szafkach poszukać foremek do wykrawania ciastek. Może znajdzie się taka w kształcie serca?
W kromce chleba wycinamy dziurkę w kształcie serca. Tą samą foremką wykrawamy serce z plasterka szynki i sera. Chlebowe serce smarujemy masłem, kładziemy ser i szynkę i mamy kanapkę w kształcie serca. Proste? Proste, a chleb który został możemy podgrzać w tosterze i mamy ciekawą grzankę, którą możemy podać z najzwyklejszą w świecie jajecznicą. Do tego pomidor pokrojony w kostkę i odrobina sera pleśniowego i romantyczne śniadanie gotowe.



Drugi, równie prosty pomysł podpatrzyłam u Pyzy
Jajko sadzone w parówkowym sercu

Składniki:
2 jajka
2 cienkie, długie parówki
Olej
Sól ziołowa
Pieprz

Wykonanie:
Parówki przecinamy wzdłuż, ale nie do końca. Jedną z powstałych „nóg” nacinamy na końcu w poprzek. Obie „nogi” wywijamy nad nieprzeciętnym końcem w taki sposób, żeby powstało serce. Parówkowe serca przekładamy na patelnię z odrobiną oleju, chwilę smażymy i do każdego serca wbijamy jajko. Doprawiamy do smaku solą ziołową i pieprzem i smażymy pod przykryciem, aż białko się zetnie, ale żółtko pozostanie płynne. W ten oto prosty sposób powstaje jajko sadzone w sercu z parówki.


sobota, 29 października 2011

Chlebek bananowy

Sama nie wiem czy to bardziej ciasto, czy pieczywo. Jak pieczywo to dość specyficzne, bo w końcu z bananów, a jak ciasto, to wyjątkowo dziwne, bo wygląda jak chleb. Można niby zwiększyć ilość cukru w przepisie, zrobić jakąś polewę (np. z gorzkiej czekolady z odrobiną mleka, roztopionej w kąpieli wodnej) i będzie bardziej ciastowy wypiek, ale nam smakuje tak jak jest. Przepis wzięłam ze strony www.mojeciasto.pl, po kilku próbach doszłam do wersji, która najbardziej nam odpowiada i muszę przyznać, że ta wersja jest bardzo bliska oryginału, właściwie tylko margarynę zmieniłam na masło i zmniejszyłam ilość cukru. Z margaryną też jest ok., ale z masłem ma ciekawszy smak. Tak czy siak, chlebek bananowy lubi eksperymenty :)

Składniki:
125g masła lub margaryny
350g mąki
100g cukru
2 jajka
4 bardzo dojrzałe banany średniej wielkości
½ łyżeczki proszku do pieczenia
Łyżeczka sody oczyszczonej
¼ szklanki mleka

Wykonanie:
Banany, oczywiście bez skórki, rozgniatamy widelcem. Mleko należy zagotować i do gorącego dodajemy sodę oczyszczoną, dokładnie mieszamy i odstawiamy do ostygnięcia.
Miękkie masło ucieramy z cukrem, za pomocą miksera. Jak powstanie gładka, jednolita masa, to wbijamy po jednym jajku, nieprzerywając miksowania. Na koniec dodajemy banany, mleko i mąkę z proszkiem do pieczenia. Całość dokładnie mieszamy i masę przenosimy do keksowej blaszki wyłożonej papierem do pieczenia lub wysmarowanej tłuszczem.
Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni mniej więcej przez godzinę, aż ciasto pięknie wyrośnie i pęknie.


sobota, 22 października 2011

Bezglutenowe ciasto cytrynowe

Przepis znalazłam w książce Nigelli- „Kuchnia- przepisy z serca domu”. W części zatytułowanej „Kuchnia krzepi” w rozdziale- „Sen o cieple domowego ogniska” wpadło mi w oko bezglutenowe, cytrynowe ciasto. Od dłuższego czasu przymierzałam się do upieczenia go. Z kilku powodów, po pierwsze mam słabość do ciast cytrynowych, a po drugie zawsze mnie zastanawiało, czy da się zrobić smaczne, bezglutenowe ciasto z mąki kukurydzianej. I teraz wiem. Można :) Ciasto cytrynowe, zdrobnymi modyfikacjami, wyszło pyszne :)

Składniki:
180g masła
100g cukru
200g mielonych migdałów
100g mąki kukurydzianej
Łyżeczka proszku do pieczenia
Łyżeczka sody oczyszczonej
3 jajka
2 cytryny
100g cukru pudru

Wykonanie:
Mąkę kukurydzianą łączymy z mielonymi migdałami, sodą i proszkiem.
Miękkie masło ubijamy z cukrem na puszystą masę. Dodajemy jedno jajko i 1/3 sypkich składników- miksujemy, i tak bez przerywania miksowania dodajemy na przemian jajka i część składników. Na sam koniec dodajemy skórkę startą z cytryn. Po dokładnym wymieszaniu ciasto przekładamy do tortownicy wysmarowanej masłem i wysypanej mąką.
Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok. 40 minut.
Upieczone ciasto studzimy nieco w tortownicy. Jeszcze ciepłe ciasto nakłuwamy za pomocą wykałaczki.
Sok wyciśnięty z cytryn wlewamy do rondelka, dosypujemy cukier puder i podgrzewamy, aż cały cukier się rozpuści. Powstałym syropem polewamy ciasto i zostawiamy w tortownicy do całkowitego ostygnięcia.
Ciasto wyjmujemy na talerz i kroimy na kawałki.


sobota, 15 października 2011

Krewetki z patelni z ziołami i czosnkiem

Wiadomo, że najlepsze dania wychodzą ze świeżych owoców morza. Ale co zrobić, gdy ktoś, jak ja, mieszka w mieście, w którym dostanie świeżych krewetek graniczy z cudem? Odpowiedź jest prosta- znaleźć przepisy, dzięki którym mrożone, niepozorne skorupiaki, zamienią się w przepyszne dania :) Dziś zaproponuję proste i szybkie krewetki z patelni. Można je zrobić z kolendrą, natką pietruszki, lub z koperkiem.

Składniki:
250g mrożonych krewetek Tiger
4 łyżki oliwy z oliwek
3 ząbki czosnku
Pęczek koperku (ewentualnie kolendry lub natki pietruszki)
Sól ziołowa
Kilka kromek białego chleba
Cytryna

Wykonanie:
Krewetki odmrażamy, myjemy i nacinamy do połowy po zewnętrznej stronie- wtedy podczas smażenia otworzą się i sos lepiej się z nimi połączy.
Koperek drobno siekamy, czosnek przeciskamy przez praskę.
Chleb kroimy w kostkę i na patelni grillowej, na odrobinie oleju, robimy grzanki.
Na patelnię wlewamy oliwę, włączamy gaz i na gorący tłuszcz wrzucamy osuszone (!) krewetki. Smażmy pół minuty, dodajemy koperek z czosnkiem, mieszamy i smażymy 2 minuty, mieszając od czasu do czasu. Na samym końcu doprawiamy do smaku solą ziołową. Zdejmujemy z patelni, już na talerzu skrapiamy sokiem z cytryny i podajemy od razu, z ciepłymi grzankami.


piątek, 14 października 2011

Zupa jesienna

Przyszła jesień, jesień pełna kolorowych liści i pięknych kasztanów, ale też niestety mroźnych poranków, krótszych dni i chłodnego wiatru... Brrrr.... Przydałoby się coś na rozgrzanie, może taka mało skomplikowana jesienna zupa z przepisu Roberta Sowy?

Składniki:
2 golonki wieprzowe bez skóry
4 ząbki czosnku
2 czerwone cebule
szklanka białej fasoli- namoczonej przez noc w wodzie
czerwona papryka
4 łyżki oliwy z oliwek
1,5 l bulionu
czarny pieprz
4 łyżki tartego parmezanu
papryka ostra
2 puszki pomidorów krojonych bez skóry
½ pęczka bazylii
200 g makaronu nitki cięte
1 bagietka

Wykonanie:
W głębokim garnku podsmażyć na oliwie z oliwek cebulę pokrojoną w pióra, drobno posiekany czosnek, paprykę pokrojoną w kostkę i mięso pokrojone w kostkę.
Jak wszystko ładnie się zarumieni- dodajemy rozdrobnione blenderem pomidory, odsączoną fasolę i gorący bulion.
Zupę zagotować, przyprawić do smaku grubo mielonym czarnym pieprzem i ostrą papryką w proszku.
Podawać z makaronem ugotowanym al dente, świeżo siekaną bazylią i świeżo startym parmezanem. Jako dodatek doskonale sprawdza się chrupiąca bagietka.

czwartek, 13 października 2011

Ciasto marchewkowe

Czasem fajnie jest zadziwić gości. Np. robiąc ciasto z marchewką, które smakuje jak piernik. Dzięki marchewce w środku, ciasto jest wilgotne i długo pozostaje świeże.

Moja przygoda z marchewkowcem zaczęła się od tego przepisu.
Robiłam to ciacho w najróżniejszych wariantach, zmieniając proporcje składników, dając do środka rodzynki i orzechy lub nie, pokrywając po upieczeniu najróżniejszymi polewami, lukrami i posypkami. Piekłam też w różnych naczyniach. Z podanego przeze mnie przepisu można upiec ciasto w dwóch blaszkach keksowych, w jednej dużej prostokątnej blaszce, w dużej tortownicy lub w papilotkach jako muffinki. Forma jest naprawdę dowolna, a ciasto marchewkowe zawsze pyszne.

Składniki:
3 jajka
2/3 szklanki cukru
2 szklanki mąki
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
Szczypta soli
2 łyżeczki cynamonu
2/3 szklanki oleju
½ kg marchewki
Opcjonalnie po  ½ szklanki rodzynek i posiekanych włoskich orzechów

Wykonanie:
Jajka, za pomocą miksera, ubijamy z cukrem na puszystą masę. Dodajemy mąkę zmieszaną z proszkiem, sodą, solą i cynamonem oraz olej. Całość mieszamy dokładnie mikserem. Dodajemy marchewkę (obraną, umytą i startą na drobnej, jarzynowej tarce). Razem z marchewką dodajemy orzechy i rodzynki (o ile zdecydowaliśmy się na nie). Powstałą masę mieszamy łyżką i przekładamy do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia.
Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok. 40 minut.
Po ostudzeniu ciasto możemy posypać cukrem pudrem lub polać najprostszą polewą czekoladową świata. Robimy ją  roztapiając w kąpieli wodnej czekoladę (ja lubię deserową), dodając odrobinę mleka.


poniedziałek, 10 października 2011

Szarlotka

Sezon jabłkowy w pełni. Osobiście jabłka wprost uwielbiam i to chyba w każdej postaci. A jedną z przyjemniejszych jest szarlotka. Najczęściej robię taką najzwyklejszą w świecie- na kruchym cieście z kruszoną na wierzchu. Lubię też dodać jabłka do biszkoptu, ale eksperymentowanie z nowymi przepisami też jest fajne.
W jednym z numerów „Palce Lizać” trafiłam na szarlotkę Gwyneth Paltrow. Musiałam wypróbować, nie było innego wyjścia. Wprowadziłam drobne modyfikacje. W oryginale jabłka są kwaśne, za to do ciasta trzeba dodać aż szklankę cukru. Ja zdecydowanie wolę użyć słodkich jabłek i dać miej cukru. Zapraszam na moją wersję Szarlotki.

Składniki:
1 kg słodkich jabłek
50g masła
1 jajko
2 łyżki cukru
1 i ½ szklanki mąki
Szczypta soli
Łyżeczka sody oczyszczonej
½ łyżeczki cynamonu
150g orzechów włoskich
Cukier puder

Wykonanie:
Wszystkie jabłka obrać i usunąć gniazda nasienne. 250g obranych jabłek zetrzeć na najdrobniejszej tarce. Dodać jajko, cukier i bardzo miękkie masło i zmiksować na gładką masę.
Dodać mąkę wymieszaną ze szczyptą soli, sodą oczyszczoną i cynamonem. Dokładnie wymieszać.
Orzechy drobniutko posiekać, a resztę jabłek pokroić w kostkę. Dorzucić orzechy i jabłka do masy i wymieszać całość łyżką.
Niedużą, okrągłą tortownicę (średnica ok. 23 cm) wysmarować tłuszczem i wysypać mąką. Przełożyć ciasto do formy i piec w piekarniku nagrzanym wcześniej do 180 stopni przez ok. 40 minut.
Upieczone ciasto posypać cukrem pudrem.

wtorek, 4 października 2011

Falafel

Kto ma ochotę na bezmięsne danie? Kto ma nadmiar ciecierzycy w domu? Kto chce spróbować kuchni arabskiej? Komu udało się kupić kmin rzymski?
Jeżeli na wszystkie pytania odpowiedziałeś twierdząco, zapraszam serdecznie, falafel czeka :).
Przepis wygrzebałam w Kulinarnym Atlasie Świata dołączonym kiedyś, dawno temu do Gazety Wyborczej.

Składniki:
300g ciecierzycy
Pęczek natki
Mała cebula
Spory ząbek czosnku
½ łyżki soli
4 ziarenka ziela angielskiego
Łyżeczka nasion kolendry
½ łyżeczki mielonego cynamonu
½ łyżeczki mielonego imbiru
½ łyżki kminu (nie mylić z kminkiem)
½ łyżeczki sody oczyszczonej
50g ziaren sezamu
Oliwa do smażenia

Wykonanie:
Ciecierzycę zalewamy wodą i odstawiamy na noc do namoczenia.
Ziele angielskie i kolendrę rozbijamy w moździerzu.
Odcedzoną ciecierzycę wrzucamy do rozdrabniacza, dodajemy cebulę- obraną i pokrojoną w ćwiartki i obrany, posiekany czosnek, listki natki pietruszki sodę oczyszczoną, 2 łyżki wody i przyprawy (ziele z kolendrą, cynamon, imbir, kmin i sól). Wszystko razem dokładnie miksujemy na gładką, jednolitą masę.
Z powstałej masy formujemy dłońmi niewielkie kulki, trochę spłaszczamy i panierujemy w sezamie. Smażymy na głębokiej patelni z dobrze rozgrzaną oliwą po parę chwil z każdej strony, aż  kuleczki ładnie się zarumienią. Nadmiar tłuszczu możemy odsączyć na papierowym ręczniku.
Podawać możemy na wiele sposobów. Jako przekąskę do maczania w sosach, jako zamiennik mięsa w kebabie, jako danie główne z michą sałaty. Pełna dowolność, ja ostatnio kotleciki, które zostały z poprzedniego dnia, podgrzałam w kremowej zupie z dyni i też wyszło ciekawie :)


niedziela, 2 października 2011

Pierogi z dynią

Z tymi całymi pierogami to różnie bywa. Jedni tylko ruskie, inni nie tkną z mięsem, a ja lubię eksperymentować w mojej domowej pierogarni i tak właśnie powstały  dzisiejsze pierogi z dynią serem ricotta i szałwią.


sobota, 1 października 2011

Suflet czekoladowy

Do odważnych świat należy. Zawsze chciałam zrobić suflet. Delikatny, pyszny deser, dosłownie rozpływający się w ustach. Ale niestety trzeba z nim uważać, bo może opaść, wcale nie urosnąć, lub pod chrupiącą, popękaną skorupką skrywać wilgotną breję, może też połamać kości śródstopia jak w skeczu Woodego Allena :)
Na suflet jest kilka sposobów. Mąkę trzeba przesiać przez sitko. Bardzo ważne są jajka, trzeba ubić sztywną pianę z białek i potem ostrożnie wymieszać ją z resztą masy. Jajka nie mogą być zimne, powinny być w temperaturze pokojowej. W czasie pieczenia nie można otwierać piekarnika. Trzeba wstawić naczynka do nagrzanego piekarnika i dobrze dobrać temperaturę pieczenia- jak będzie za gorąco, to suflet z wierzchu popęka.
W dodatku do Gazety Wyborczej- „Palce lizać” znalazłam przepis na suflet czekoladowy, po drobnych modyfikacjach w mojej kuchni powstał mój pierwszy suflet. Powstał i natychmiast został zjedzony, bo po pierwsze ten deser nie może czekać, a po drugie, nieskromnie powiem, że najprościej w świecie, był pyszny :) Tak, tak Drogi Suflecie, już się Ciebie nie boję i jeszcze nie raz się z Tobą zmierzę :)

Składniki:
30g gorzkiej czekolady
2/3 szklanki mleka
2 jajka
2 łyżki masła
2 czubate łyżki mąki
Łyżka kakao
Czubata łyżeczka cukru waniliowego
Łyżka cukru pudru

Wykonanie:
Czekoladę łamiemy na kawałki i wsypujemy do miseczki. Mleko gotujemy z cukrem waniliowym i gorącym mlekiem zalewamy czekoladę. Mieszamy do całkowitego rozpuszczenia.
W rondelku roztapiamy masło, dodajemy przesianą mąkę i ciągle mieszając gotujemy 2 minuty. Wlewamy czekoladę z mlekiem i mieszamy aż masa się zagotuje. Wtedy zdejmujemy z ognia i odstawiamy do ostygnięcia.
Oddzielamy białka od żółtek. Z białek z dodatkiem cukru pudru ubijamy sztywną pianę, pod koniec miksowania wsypujemy kakao.
Do ostudzonej masy dodajemy po jednym żółtku bardzo dokładnie mieszając. Na koniec masę ostrożnie łączymy z pianą z białek.
Dwie ceramiczne foremki żaroodporne smarujemy masłem i posypujemy cukrem pudrem. Wypełniamy masą do 2/3 wysokości. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy ok. 15 minut aż suflet ładnie wyrośnie.
Wyjmujemy, posypujemy cukrem pudrem i od razu podajemy.


piątek, 30 września 2011

Babeczki

Kruche babeczki to jeden z prostszych deserów. Ciasta można zrobić więcej i zamrozić, można też upiec więcej babeczek i przechowywać w szczelnym pojemniku. Nadzienie można zrobić naprawdę dowolne i słodkie i słone i z owocami i z czekoladą i z czymkolwiek tylko chcemy.

Dziś zaproponuję kruche babeczki w wersji słodkiej i dwa wypełnienia do wyboru.

Składniki:
100g masła
250g mąki
50g cukru
Łyżeczka cukru waniliowego
Jajko
Łyżeczka proszku do pieczenia

Wykonanie:
Miękkie masło siekamy i dodajemy mąkę z cukrem zwykłym i waniliowym oraz jajko. Wszystkie składniki zagniatamy aż powstanie gładka masa. Ciasto odkładamy na 30 minut do lodówki.
W tym czasie foremki do pieczenia babeczek smarujemy tłuszczem i obsypujemy mąką.
Schłodzone ciasto rozwałkowujemy w miarę cienko i przekładamy do foremek. Nakłuwamy dokładnie widelcem- dzięki temu babeczki nie będą rosły.
Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez ok. 15 minut.

Ostudzone babeczki wypadałoby czymś nadziać :) Takim najprostszym wypełnieniem jest zwykła, ubita śmietanka kremówka (30% lub 36%) i ulubione owoce, np. jagody, maliny, borówki amerykańskie, czy jeżyny. To ostatni gwizdek na świeże owoce w tym roku, należy się śpieszyć. Śmietanę przed ubiciem można odrobinę posłodzić cukrem pudrem, ale, jeżeli owoce są słodkie to nie jest to konieczne.



Moją drugą propozycją, już całoroczną, jest nadzienie z kaszy manny.

Składniki:
MASA:
½ l mleka
½ szklanki kaszy manny
100g masła
50g cukru pudru
POLEWA:
50g gorzkiej czekolady
2 łyżki mleka

Wykonanie:
Mleko podgrzewamy, do gotującego się mleka wsypujemy kaszę i gotujemy na maleńkim ogniu ciągle mieszając, aż kaszka zgęstnieje. Następnie odstawiamy do ostudzenia.
Miękkie masło ucieramy z cukrem pudrem za pomocą miksera. Ciągle ucierając dodajemy po łyżce ostudzonej kaszy. Miksujemy do uzyskania jednolitej, gładkiej masy. Odstawiamy na godzinę do lodówki.
Czekoladę łamiemy na kawałki, wrzucamy do szklanej miseczki, dolewamy mleko i stawiamy miseczkę na garnku z gotującą się wodą. W ten sposób czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej.
Do ostudzonych babeczek nakładamy masę z kaszy manny i dowolnie ozdabiamy polewą czekoladową.


niedziela, 4 września 2011

Tartaletki z kurkami i kozim serem

Połączenie kurek z kozim serem to bardzo ciekawa kombinacja, niejednokrotnie już przeze mnie wypróbowana. Vivat ser kozi ;-) Pomysł zaczerpnęłam dawno, dawno temu z Wysokich Obcasów, autorem przepisu chyba była Agnieszka Kręglicka. Spód zrobiony z ziemniaków, zamiast z kruchego ciasta, podpatrzyłam u Pyzy chociaż, może nie na blogu, a w jej przepisach na którymś z portali kulinarnych… Sama już nie wiem :) W każdym bądź razie z tego wszystkiego wyszły mi takie oto Tartaletki z kurkami i kozim serem.

Składniki:
½ kg ziemniaków
2 łyżki mąki
Jajko
Sól ziołowa
Pieprz
Gałka muszkatołowa
4 listki laurowe
Łyżka masła
250g kurek
200g koziego sera
Sól
Pieprz

Wykonanie:
Ziemniaki obieramy i ścieramy na grubej buraczanej tarce, dodajemy mąkę, jajko, świeżo startą gałkę muszkatową, świeżo mielony pieprz i sól ziołową- do smaku. Wszystkie składniki ze sobą mieszamy i przekładamy do 4 niedużych form do pieczenia tarty, dokładnie wykładając spód i brzegi. Do każdej foremki wkładamy jeden listek laurowy. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni ok. 20 minut.
Kurki czyścimy i kroimy na kawałki, ale tylko te większe, mniejsze grzybki zostawiamy w całości. Przez parę minut podsmażamy na maśle, doprawiając do smaku solą i pieprzem. Do usmażonych, zdjętych z ognia, kurek dodajemy kozi ser pokrojony w kostkę- mieszamy.
Z upieczonych spodów zdejmujemy listki laurowe i do każdej foremki wkładamy grzybowo- serową masę. Zapiekamy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni jeszcze ok. 15 minut.


Kategoria: Vivat ser!

piątek, 26 sierpnia 2011

No to pasztet

Kanapka z domowym pasztetem to bardzo fajne śniadanie, do tego świeży pomidor, czy kiszony ogórek, a może odrobina musztardy- kto co lubi.
Przedstawię dziś moją wersję pasztetu z kurczaka, z warzywami i bez podrobów, ale z dużą ilością majeranku. Taki pasztet lubię najbardziej.

Składniki:
4 tylne ćwiartki z kurczaka
3 marchewki
Seler
2 pietruszki
Cebula
3 listki laurowe
5 ziarenek ziela angielskiego
Sól
Pieprz
Dość sporo majeranku
Sucha bułka + szklanka wody
Jajko
150g gotowanego boczku bez skóry

Wykonanie:
Kurczaka należy dokładnie umyć włożyć do garnka z wodą, dodać umyte i obrane warzywa, listki i ziele. Gotować mniej więcej godzinę.
Po ugotowaniu odcedzić, zostawić tylko kurczaka, marchewkę, seler i pietruszki, resztę wyrzucić.
Bułkę namoczyć w szklance wody
Mięso obrać z kości i chrząstek, zmielić, zmielić też marchewkę, seler i pietruszkę, jak również boczek. Dodać bułkę razem z wodą i jajko. Przyprawić do smaku solą, pieprzem i majerankiem.Wszytskie składniki dokładnie wymieszać.
Przełożyć do podłużnej blaszki wysmarowanej olejem i piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni ok 45 minut.


Muffinki czekoladowo- bananowe

Mój mąż wyjeżdżał z kolegami z pracy na tzw. "integrację”, poprosił mnie, żebym im coś upiekła na drogę. Ech te kuchenne rozterki, dobrze że Nigella wydała książkę Kuchnia- przepisy z serca domu. Wyczarowałam z nią coś dobrego- Muffinki czekoladą i bananami:) Przepis zmieniłam, naprawdę tylko odrobinę ;-) No kto nie lubi muffinek, no kto? A kto nie lubi czekolady, no kto? Ja osobiście jeszcze takiej osoby nie poznałam :) Muffinki zazwyczaj najlepsze są od razu po upieczeniu, jeszcze trochę ciepłe. Te, dzięki dodatkowi kremowego banana, dłużej zostają świeże i uroczo wilgotne w środku. Na długą podróż wprost idealne…

Muffinki czekoladowo- bananowe

Składniki:
3 bardzo dojrzałe banany
50g roztopionego masła
2 jajka
50g cukru
225g mąki pszennej
3 łyżki ciemnego, gorzkiego kakao
1 łyżeczka sody oczyszczonej

Wykonanie:
Banany należy rozgnieść widelcem, i nie przerywając ugniatania dodajemy jajka i masło a na sam koniec cukier. W drugiej  misce mieszamy przesianą mąkę z kakao, dodajemy sodę oczyszczoną, dokładnie mieszamy i przesypujemy do miski z masą bananową. Zawartość obu misek mieszamy ze sobą, ale niezbyt dokładnie, powinny pozostać grudki.
Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni, do wgłębień w blaszce muffinkowej wkładamy papilotki, Ciasto przekładamy do papilotek wypełniając je do 2/3 wysokości. Pieczemy ok. 15 minut, aż babeczki ładnie wyrosną.



Smakowały wszystkim, ale wcale mnie to nie zdziwiło, bo przepisy Nigelli nie zawodzą ;-)

wtorek, 16 sierpnia 2011

Jagodzianki

Sezon jagodowy nie może obyć się bez jagodzianek.
Długo szukałam idealnego przepisu na drożdżowe bułeczki. Po wielu próbach, w moim zeszycie z przepisami znalazł się ten, który za chwilkę przedstawię. Z tego ciasta można zrobić najróżniejsze bułeczki z dowolnym nadzieniem w środku, lub zawijane, np. z cynamonem. Ja jednak chyba najbardziej lubię właśnie Jagodzianki.

Składniki:
50g świeżych drożdży
½ szklanki ciepłej wody
½ szklanki cukru
½ kg mąki
100g masła
Szczypta soli
½ szklanki mleka
Łyżka gęstej śmietany, najlepiej 18%
Szklanka jagód
1/3 szklanki cukru pudru
Jajko do posmarowania bułeczek
Gruby cukier do posypania bułeczek

Wykonanie:
Drożdże trzeba rozmieszać z cukrem i ciepłą wodą i odstawić na 15 minut. Powinny zacząć buzować, pienić się, jeżeli tego nie zrobią, znaczy, że z drożdżami było coś nie tak i trzeba użyć innych.
Mąkę przesiać do miski z drożdżami, dosypać sól, i wszystko wymieszać.
W rondelku roztopić masło, wlać mleko i śmietanę, po ostudzeniu dolać do miski.
Ciasto wyrabiać rękami na gładką masę i odstawić piękne, jednolite ciasto do wyrośnięcia na ok. 30 minut. Po tym czasie ciasto powinno podwoić swoją objętość.
Jagody dokładnie myjemy i suszymy.
Ciasto wałkujemy, posypując mąką na placki o grubości 1 cm, lub trochę cieńsze.
Kroimy na kwadraty mniej więcej wielkości dłoni, na środek każdego kładziemy trochę jagód, posypujemy cukrem pudrem i składamy wszystkie cztery rogi do środka jak kopertę. Dokładnie zlepiamy, nie może być nawet najmniejszej szczeliny, w dłoniach formujemy bułeczki i układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Bułeczki powinny leżeć „zlepieniem” do dołu.
Zostawiamy do wyrośnięcia na 40 minut.
Każdą bułkę smarujemy roztrzepanym jajkiem i posypujemy grubym cukrem.
Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni ok. 30 minut.

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Zielona tarta

Nie mogę nacieszyć się książką Nigelli Lawson- Kuchnia, przepisy z serca domu. Przeglądam ją, czytam, zachwycam się i wybieram przepisy do wykonania. Dziś zatrzymałam się na Tarcie pasikonika. Zielona i słodka, a nawet za słodka, dlatego dorzuciłam cierpkie porzeczki. W składzie jest też alkohol, między innymi miętowy likier, a ja chciałam zrobić wersję dla dzieci, dlatego bez alkoholu. Wprowadziłam jeszcze parę innych drobnych i mniej drobnych modyfikacji, Na pewno w związku z tym moja wersja inaczej smakuje i wygląda, ale zdecydowanie zielona tarta jest inspirowana pasikonikowi tartą mojej ulubionej bogini gotowania :)

Zielona tarta 

Składniki:
200g czekoladowych herbatników, ale takich bez polewy czekoladowej
40g masła
50g czekolady deserowej
175g białych pianek cukrowych
50g białej czekolady
100ml mleka
400g śmietany kremówki 30% lub 36%
Trochę zielonego barwnika spożywczego
50g czerwonych porzeczek
½ paczki agrestowej galaretki

Wykonanie:
Przygotowywanie tarty zaczęłam od przygotowania galaretki wg wskazówek na opakowaniu, użyłam jednak nieco mniej wody, na pół paczki trzeba było wziąć 250 ml, ja wlałam 230 ml. Ostudzoną galaretkę przelałam do małych silikonowych, natłuszczonych foremek, ale nie jest to konieczne, można po prostu już gotową galaretkę pokroić w kostkę. U mnie wyszły małe łosie, ale kształt galaretek jest dowolny.
Herbatniki należy bardzo dokładnie pokruszyć. Dodać roztopione masło z czekoladą deserową i dokładnie wymieszać. Powstałą masą wykładamy spód i brzegi naczynia do pieczenia tarty i wstawiamy do lodówki na kilka godzin, żeby spód stwardniał.
Do rondelka wsypujemy pianki, dorzucamy połamaną białą czekoladę i wlewamy mleko. Podgrzewamy na palniku, ale jak tylko mleko zacznie delikatnie się gotować- natychmiast zdejmujemy rondelek z palnika i cały czas mieszając czekamy, aż w ciepłym mleku roztopią się wszystkie pianki wraz z czekoladą. Zbyt długie podgrzewanie może spowodować przypalenie się cukru.
Schłodzoną śmietanę kremówkę ubić mikserem na sztywną pianę, cały czas ubijając dolewać całkowicie ostudzoną(!) masę piankową. Na sam koniec dodać odrobinę zielonego barwnika. Masę przełożyć na schłodzony spód i wstawić do lodówki na kilka godzin.
Jak masa całkowicie stężeje układamy na wierzchu galaretki i umyte, osuszone porzeczki.

czwartek, 11 sierpnia 2011

Oswajamy Suwalszczyznę- kakory zwane soczewiakami

Jak wejdziesz między wrony musisz krakać jak one. Przeprowadziłam się na Suwalszczyznę już jakiś czas temu, dlatego staram się jakoś przystosować. Do końcówek wyrazów jestem za bardzo przywiązana, żeby zrezygnować z wymawiania ich ;-) Ale regionalną kuchnię mogę pomału oswajać. Cóż tam oni ciekawego gotują, po pierwsze kartacze, po drugie sękacze, po trzecie kołduny, po czwarte te wszystkie kiszki i babki ziemniaczane. Ale to znają wszyscy… I w całej Polsce można to spotkać. Poszukałam więc czegoś bardziej litewskiego, co zostało przyjęte i na Suwalszczyźnie. Wybór był prosty- kakory, regionalnie zwane soczewiakami. Ziemniaki, soczewica i majeranek- bez tego się nie obejdzie. Oczywiście nie byłabym sobą, jakbym czegoś w przepisie nie zmieniła :-) Przedstawiam moją wersję:

 Kakory

 Składniki:
Ciasto:
½ kg ziemniaków
ok 1 szklanki mąki
Farsz:
Szklanka zielonej soczewicy
2 cebule
2 ząbki czosnku
2 jajka
3 łyżki masła
Majeranek
Sól
Pieprz

Wykonanie:
Ziemniaki obieramy i gotujemy do miękkości w osolonej wodzie. Po ugotowaniu i odparowaniu należy je zmielić, albo po prostu przecisnąć przez praskę do ziemniaków.
Teraz dosypujemy stopniowo mąkę- ilość mąki zależy od tego jak wilgotne są ziemniaki. Wyrabiając ciasto ręką musimy zdecydować, czy ciasto jest już wystarczająco plastyczne i na tyle mało lepiące, żeby dało się je rozwałkować i potem formować pierogi.
Soczewicę gotujemy wg wskazówek na opakowaniu. Cebule i czosnek obieramy i bardzo, bardzo drobno siekamy- ja robię to w rozdrabniaczu. Na patelni roztapiamy masło i wrzucamy cebulę z czosnkiem. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem i smażymy do momentu, aż cebulka się zeszkli. Jajka wbijamy do miseczki i roztrzepujemy widelcem. Ugotowaną soczewicę można zmielić- ja wolę posiekać ją w rozdrabniaczu, robię to tak, żeby zostało kilka całych ziarenek, wtedy farsz jest wg mnie ciekawszy.
Do ostudzonej cebuli z czosnkiem dodajemy soczewicę, dokładnie mieszamy, i próbujemy czy farsz jest wystarczająco doprawiony solą i pieprzem. Następnie wlewamy jajka (zostawiając w miseczce odrobinę, do posmarowania kakorów) i wsypujemy suszony majeranek (dużo majeranku, ten smak powinien dominować). Farsz dokładnie mieszamy na jednolitą masę.
Z ciasta wałkujemy placki- w miarę możliwości cienkie, jednak z takiego ciasta zbyt cienko się nie da. Wykrajamy kółka- ja lubię jak kakory są większe od pierogów, moje kółka mają średnicę ok. 10 cm. Na każde kółko nakładamy farsz i składamy na pół formując pierożek, dokładnie zlepiamy brzegi. Gotowe kakory układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia- dobrze jest papier delikatnie natłuścić, ale nie jest to konieczne.
Każdy pieróg smarujemy odrobiną tłuszczu- najlepiej nadaje się do tego oliwa w spreju i za pomocą pędzelka nakładamy pozostawione wcześniej jajko. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni ok. 45 minut, aż kakory ładnie się zarumienią.



Można podać okraszone cebulą i skwarkami, ja jednak zdecydowanie wolę je z jogurtowym sosem, np. tzatziki.

czwartek, 4 sierpnia 2011

Irlandzkie bułeczki owsiane

Na moją półkę z książkami kucharskimi trafiła świetna pozycja autorstwa Nigelli Lawson- "Kuchnia. Przepisyz serca domu".
W części o kuchennych rozterkach, w rozdziale zatytułowanym „Tylko spokojnie!” znalazłam genialnie prosty przepis na bułki. Bułki, które robi się naprawdę szybko, spokojnie można je zrobić rano, przed śniadaniem i nie trzeba zaczynać ich robić wieczorem, no może nie do końca, bo wieczorem dobrze jest otworzyć butelkę ciemnego piwa, odlać 300ml i zostawić na noc, żeby odgazowało się).

Składniki:
400g mąki pszennej pełnoziarnistej
100g płatków owsianych (ale nie błyskawicznych!)
2 łyżeczki soli
2 łyżeczki sody oczyszczonej
300ml zwietrzałego ciemnego piwa
150ml maślanki
4 łyżki oleju
4 łyżki płynnego miodu.
Płatki owsiane do posypania

Wykonanie:
Zaczynamy od nagrzania piekarnika do 220 stopni.
W jednej misce mieszamy składniki suche- mąkę, płatki, sól i sodę.
W drugiej mieszamy składniki mokre- piwo, maślankę, olej i miód. Żeby miód łatwo było dodać do masy, dobrze jest najpierw wlać łyżkę oliwy, dodać do miski i potem na tę samą łyżkę wlać miód- dzięki temu miód ładnie będzie ściekał z łyżki.
Wlewamy płynne składniki do suchych i mieszamy łyżką. Początkowo masa jest dość rzadka, ale soda zaczyna szybko działać i ciasto robi się coraz bardziej gęste.
Na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia wykładamy za pomocą łyżki wykładamy 12 kupek ciasta jednakowej wielkości. Rękę zwilżamy zimną wodą i z każdej kupki ciasta formujemy okrągłą bułeczkę. Posypujemy płatkami owsianymi i pieczemy we wcześniej nagrzanym piekarniku przez 15 minut.



 Bułeczki najsmaczniejsze są jeszcze ciepłe, posmarowane masełkiem i z ulubionymi dodatkami, ja lubię je jeść z białym serem i domowym dżemem. Zostają świeże co najmniej przez dobę- dłużej nigdy u nas nie stały, chociaż robiłam je już parę razy. Wg Nigelli fajne są z nich tosty, ale tego jeszcze nie sprawdziłam :)

wtorek, 2 sierpnia 2011

Moja interpretacja Oyaku Donburi

Kurczak i jajko na ryżu. Tradycyjna japońska potrawa. Przepis znalazłam w kulinarnym dodatku do Rzeczpospolitej „Podróże kulinarne” W części zatytułowanej „Japonia”.
Przepis trochę zmodyfikowałam, dodałam marchewkę dla małego urozmaicenia, a kilku składników nie byłam w stanie zdobyć, więc musiałam zastąpić, jak np. grzyby shiitake zastąpiłam ogólnie dostępnymi grzybami mun, a dashi zastąpiłam zwykłym bulionem. Dlatego przepis nazwałam moją interpretacją Oyaku Donburi, powiedziałabym nawet, że to dość dowolna interpretacja :)

 Kurczak i jajko na ryżu

 Składniki:
4 duże suszone grzyby mun
½ szklanki bulionu
¼ szklanki sosu sojowego
2 łyżki octu ryżowego
Łyżeczka cukru
100g filetów z piersi kurczaka pokrojonych w wąskie paski
Średni por pokrojony na cienkie plasterki
Duża marchewka pokrojona w cienkie paski
4 lekko roztrzepane jajka
200g ryżu
Pęczek posiekanego szczypiorku

Wykonanie:
Ryż ugotować wg przepisu na opakowaniu.
Grzyby zalać wrzątkiem, odstawić na pół godziny, potem zlać wodę, a grzyby pokroić w paski. Na dużej patelni doprowadzić do wrzenia bulion, sos sojowy, ocet i cukier. Dodać kurczaka, pora, grzyby i marchewkę. Gotować, pod przykryciem, aż kurczak zmięknie (ok. 3 minut). Roztrzepane jajka wlać na patelnię z kurczakiem, gotować pod przykryciem kolejne 2 minuty.
Ryż nałożyć na talerze, przykryć kurczakiem i warzywami, polać sosem i posypać szczypiorkiem.

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Pijany arbuz- czyli rozważania o macierzyństwie

Nadchodzi taki dzień w życiu każdej mamy. Dzień w którym przestaje karmić piersią. Jedne robią to szybciej, drugie później, jeszcze inne wcale nie zaczynają karmić piersią. Odstawienie od piersi bywa trudne, czasem dziecko samo z niej rezygnuje, a czasem decyzję za dziecko muszą podjąć rodzice. Ja moją córeczkę karmiłam 14 miesięcy- czyli całkiem długo i całkiem niedawno ją odstawiłam. To była moja decyzja- miałam już dosyć, ale o dziwo, Iga zniosła to zdecydowanie lepiej ode mnie :) Potrzebne było wsparcie męża, który tłumaczył mi, żebym się nie martwiła, że owszem jeden etap mojego macierzyństwa się skończył, ale to żadna tragedia. Ja tam zwalam moje rozchwianie na huśtawkę hormonalną, przecież w końcu prawie po dwóch latach mój organizm wraca do równowago sprzed ciąży.
 Przestałam karmić parę dni po powrocie z urlopu, nie chciałam robić tego na wyjeździe, żeby Iga lepiej to z niosła. W związku z tym ominął mnie jeden urlopowy rytuał :) A mianowicie pijany arbuz :)

Potrzebujemy:
Arbuza
Kilku rodzajów słodkich melonów
Zielonych winogron
Cytryny
Czerwonego Wermuta
Listków mięty

 Z arbuza i melonów robimy kulki. Człowiek wtedy jest cały w soku, najlepiej robić to w upalny dzień po za domem- jest zdecydowanie mniej sprzątania jak sok kapie na trawę, a nie na podłogę w kuchni. Kulki wrzucamy do dużej miski, dodajemy umyte winogrona, sok cytryny, zalewamy wermutem, dodajemy pozostały sok z arbuza i melonów. Mieszamy, posypujemy świeżymi listkami mięty i wstawiamy do lodówki na parę godzin.
Teraz idziemy wykąpać się w jeziorze i czekamy do wieczora, żeby nalać sobie kulki z winem do szklanki i delektować się smakiem, wcale nie czując alkoholu :)

 Postanowiłam, na pocieszenie po przerwanej laktacji, zrobić domową wersję tego deseru.
A tu kłopot za kłopotem. Nie znalazłam melonów, winogron, a nawet mięty! Niezrażona zrobiłam oszczędną wersję z samego arbuza, cytryny i wermuta. Wypiliśmy z mężem wieczorem po małej szklance, ale nie było to tak dobre jak wersja urlopowa. Przerzuciłam pozostałą część do plastikowego pojemnika z przykrywką i zamroziłam.

Następnego dnia udało mi się kupić miętę. Wyjęłam pudełko z zamrażalnika, i położyłam na godzinę do lodówki, żeby się trochę odmroziło. Potem przełożyłam do szklanek i ozdobiłam listkami mięty… Było genialne :) Taki alkoholowo- arbuzowy sorbet z delikatną ziołową nutą, do tego posmak mięty…



To pozwoliło mi pogodzić się z tym, że moja córeczka nie jest już maleńkim niemowlaczkiem, ale jest już po prostu małym dzieckiem, które dalej lubi się przytulać do swojej mamusi:)

wtorek, 26 lipca 2011

Omdlały Imam

Skąd ta nazwa? Zdania są podzielone. Jedni mówią, że Imam zemdlał z rozkoszy podczas posiłku, inni twierdzą, że stracił przytomność jak się dowiedział ile drogiej oliwy zużyto do przyrządzenia tego dania.

Uwielbiam bakłażany, uwielbiam w nich to, że doskonale komponują się z wyrazistym smakiem czosnku, że oliwa nigdy nie jest tak dobra jak z połączeniu z bakłażanem. Kocham ich piękny głęboki kolor. Przeszkadza tylko nutka goryczy w tym warzywie, można jej się pozbyć posypując pokrojonego bakłażana solą, odczekać 30 minut i spłukać i osuszyć papierowym ręcznikiem. W tym daniu nie trzeba tego robić, sami sprawdźcie :)

Przepis znalazłam w dodatku do Gazety Wyborczej- Kulinarny Atlas Świata, dawno, dawno temu. Zaciekawiła mnie nazwa tego tureckiego dania, a smak zachwycił, chociaż obyło się bez omdlenia :)

Składniki:
4 średnie bakłażany
3 cebule
5 ząbków czosnku
1 łyżka soku z cytryny
3 pomidory
½ szklanki oliwy
Pęczek natki pietruszki (ja podwajam ilość, uwielbiam natkę w tej potrawie)
Gałka muszkatołowa
Cukier
Sól
Pieprz

Wykonanie:
W dużym garnku zagotować wodę i włożyć tam umyte bakłażany. Zmniejszyć ogień i nie dopuszczając do wrzenia blanszować bakłażany przez 8 minut, następnie odcedzić.
Cebulę obrać i pokroić w cieniutkie plasterki. Zeszklić na połowie oliwy i dodać przeciśnięty przez praskę czosnek. Wymieszać i dodać obrane i pokrojone w kostkę pomidory. Dusić na niewielkim ogniu przez 10 minut.
W tym czasie bakłażany przekroić na pół i łyżką wydrążyć środek. Powstałe łódeczki ułożyć w żaroodpornym naczyniu, a miąższ pokroić w kostkę i dodać do warzyw na patelni. Wymieszać, dodać posiekaną natkę (odrobinę zostawiam do udekorowania gotowego dania), dolać sok z cytryny i doprawić do smaku solą (daję odrobinkę), pieprzem i dość dużą ilością świeżo zmielonej gałki muszkatołowej.
Połówki bakłażana wypełnić farszem, polać resztą oliwy i piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 45 minut.
Przepis na 4 osoby, spokojnie jeden bakłażan na głowę- mój mąż czasem zjada więcej :)




Wg autora najlepiej podawać z gęstym jogurtem naturalnym.

Ja  Imama polewam sosem tzatziki i podaję do tego bagietkę pokrojoną w plastry- idealna do zbierania oliwy z talerza :)

Tak więc z prostej tureckiej potrawy wychodzi u mnie wielonarodowy posiłek. Turecki Omdlały Imam, greckie tzatziki i włoska bagietka :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...