poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Zielona tarta

Nie mogę nacieszyć się książką Nigelli Lawson- Kuchnia, przepisy z serca domu. Przeglądam ją, czytam, zachwycam się i wybieram przepisy do wykonania. Dziś zatrzymałam się na Tarcie pasikonika. Zielona i słodka, a nawet za słodka, dlatego dorzuciłam cierpkie porzeczki. W składzie jest też alkohol, między innymi miętowy likier, a ja chciałam zrobić wersję dla dzieci, dlatego bez alkoholu. Wprowadziłam jeszcze parę innych drobnych i mniej drobnych modyfikacji, Na pewno w związku z tym moja wersja inaczej smakuje i wygląda, ale zdecydowanie zielona tarta jest inspirowana pasikonikowi tartą mojej ulubionej bogini gotowania :)

Zielona tarta 

Składniki:
200g czekoladowych herbatników, ale takich bez polewy czekoladowej
40g masła
50g czekolady deserowej
175g białych pianek cukrowych
50g białej czekolady
100ml mleka
400g śmietany kremówki 30% lub 36%
Trochę zielonego barwnika spożywczego
50g czerwonych porzeczek
½ paczki agrestowej galaretki

Wykonanie:
Przygotowywanie tarty zaczęłam od przygotowania galaretki wg wskazówek na opakowaniu, użyłam jednak nieco mniej wody, na pół paczki trzeba było wziąć 250 ml, ja wlałam 230 ml. Ostudzoną galaretkę przelałam do małych silikonowych, natłuszczonych foremek, ale nie jest to konieczne, można po prostu już gotową galaretkę pokroić w kostkę. U mnie wyszły małe łosie, ale kształt galaretek jest dowolny.
Herbatniki należy bardzo dokładnie pokruszyć. Dodać roztopione masło z czekoladą deserową i dokładnie wymieszać. Powstałą masą wykładamy spód i brzegi naczynia do pieczenia tarty i wstawiamy do lodówki na kilka godzin, żeby spód stwardniał.
Do rondelka wsypujemy pianki, dorzucamy połamaną białą czekoladę i wlewamy mleko. Podgrzewamy na palniku, ale jak tylko mleko zacznie delikatnie się gotować- natychmiast zdejmujemy rondelek z palnika i cały czas mieszając czekamy, aż w ciepłym mleku roztopią się wszystkie pianki wraz z czekoladą. Zbyt długie podgrzewanie może spowodować przypalenie się cukru.
Schłodzoną śmietanę kremówkę ubić mikserem na sztywną pianę, cały czas ubijając dolewać całkowicie ostudzoną(!) masę piankową. Na sam koniec dodać odrobinę zielonego barwnika. Masę przełożyć na schłodzony spód i wstawić do lodówki na kilka godzin.
Jak masa całkowicie stężeje układamy na wierzchu galaretki i umyte, osuszone porzeczki.

7 komentarzy:

  1. Też się przymierzałam do tej książki. Skoro mam tak dobrą rekomendację to biegnę do księgarni :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka jest droga, ale warta swojej ceny :) mam już kilka książek Nigelli, wszytskie są super, ale ta jest najfajniejsza:) tak, że na prawdę polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny deser :) Nie chciałabyś go dodać do konkursu na moim blogu na przepis na deser? Do wygrania jest piekarnik i weekend dla 2 osób w Warszawie. Możesz w sumie dodać 3 różne desery, ale w osobnych komentarzach. Mam nadzieję, że nie pogniewasz się, że dodaję link - najwyżej usuń ten komentarz :)
    http://gotowaniecieszy.blox.pl/2011/09/Konkurs.html

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...